Blog > Komentarze do wpisu
Wstęp

   Urodziłem się pisarzem. Kocham pisanie, a ono kocha mnie. Gdyby nie okoliczności, które opiszę pokrótce, na pewno z zapartym tchem czytalibyście moją kolejną powieść.
   Jakie to okoliczności? Rozumiem waszą ciekawość. Po pierwsze, żona mi zabrania, po drugie, córka mi zabrania, po trzecie, nie chodzę na przyjęcia i imprezy okolicznościowe, bo żona mi zabrania, po czwarte wreszcie, polski dubbing mnie potrzebuje. Potrzebuje herosa, który gotów jest płodzić arcydzieła (ktoś nie widział Shreka?) i bez wytchnienia dbać o jakość i porządek. To ja Herkules polskiego dubbingu! Na moich barkach spoczywa jego jakże wątła jeszcze reputacja. Lecz nawet mityczni bohaterowie potrzebują czasami chwili wytchnienia. Pisma o tym milczą, ale my wiemy swoje.
   I oto wyrywam się z mroków studia. Dławiąc niepokój o to, jak oni sobie beze mnie poradzą, tłamsząc spazmatyczny szloch, ruszam na urlop. Ruszam na północ, choć nie tak daleko jakbym chciał. Nasze wybrzeże! Piasek, w oczach Polaków bielszy niż na Karaibach, woda tak orzeźwiająco zimna, a przecież matczynie ciepła i znajoma. Co z tego, że nie mamy palm, wypoczynek wśród rodaków liczy się podwójnie!

   Przedstawiane przeze mnie postaci są raczej wytworem mojej wyobraźni, podobieństwo do  faktycznie istniejących osób, jest całokwicie przypadkowe.

wtorek, 13 lipca 2010, dubbinggood

Polecane wpisy